Zawsze może być gorzej

28 listopada 2017 Blog

Po kolejnym z serii „wybryków” nacjonalistów przez internet i media przetacza się, także kolejna, dyskusja o to jak, czemu, skąd, po co i kiedy. Powtarza się pytanie: kiedy skrajny nacjonalizm stał się w elementem polskiego krajobrazu? Odpowiedź jest banalna – zawsze tu był.

Po prostu bardzo dobrze udawaliśmy, że tam bardzo na prawo czy lewo, tam za granicą z napisem skrajność, nie zbiera się żadna grupa. A ta grupa to nie jedna czy dwie osoby, to nie pojedyncze przypadki, a raczej kilka, kilkanaście osób. Udawaliśmy dobrze, ba, jeszcze lepiej udawali politycy, którzy tych skrajności nie dostrzegali. Warianty są dwa: albo nie chcieli z nimi walczyć, bo obawiali się eskalacji i wyjścia tych skrajności z cienia, albo byli tak naiwni, że naprawdę sądzili, że to nieistotny problem. Nie wiem co gorsze i nie widzę innych możliwości.

Aż przyszła prawica, z lewicowym zacięciem, w postaci tej Zjednoczonej Prawicy, zaczęła gmerać przy sądownictwie, budżecie i różnych prawach, które dotykają nas na co dzień. Podniosły się krzyki, że to koniec demokracji, że skrajna prawica, że już gorzej być nie może. A to Zjednoczona Prawica wypchnęła skrajności przed szereg i zasugerowała, że zawsze może być gorzej. Wypychała kilkakrotnie, czasem nawet poklepując po ramieniu i mówiąc do skrajności, że nie zgadzamy się do końca, ale rozumiemy. Wiecie, to tak jak z Gowinem, który głosował, ale się nie cieszył. Koniec końców zagłosował, koniec końców dają ciche przyzwolenie.

Wracając jeszcze do tego, że zawsze ten skrajny nacjonalizm, ten faszyzm gdzieś się czaił. Jeżeli macie wątpliwość to wróćcie wspomnieniami do napisów na murach, które mijaliście będąc dziećmi czy nastolatkami. Czy swastyk było więcej, czy mniej? Śmiem zaryzykować, że tyle samo, ale jeszcze mniej uwagi im poświęcaliśmy, my wszyscy. Z resztą te ilościowe sprawy są tu nieważne, ważne jest to, że te zjawiska i grupy istniały, rozwijały się i organizowały.

Wcześniej mieliśmy władzę, która udawała, że problemu nie ma i go nie widzi. Teraz mamy władzę, która mówi, że problemu nie ma… i go nam pokazuje.

Podobało się? Podaj dalej »

Nazywam się Sebastian Pypłacz, piszę z perspektywy mieszczucha, który interesuje się zarówno kulturą, jak i polityką. Staram się pokazywać, że oba te tematy nie są niczym tak strasznym ani nudnym, jak wielu sądzi.