Świąteczna dostawa

22 grudnia 2017 Blog

Wiemy jak jest: celebryci śpiewający kolędy, świąteczne dzwonki wszędzie gdzie się da, a najcześciej tam gdzie nie pasują i George Michael z kolegami – świąteczna muzyka potrafi zmęczyć. Tymczasem jak się trochę pogrzebie, to można znaleźć fajne piosenki, które idealnie uzupełnią wieczory z choinką, rodziną i przyjaciółmi. No, albo po prostu z grzanym winem i dobrą książką. Czas na zestawienie nieobciachowych piosenek na 2017 roku.

W tym roku do telewizji wrócił serial Twin Peaks, a więc ktoś wpadł na banalnie prosty pomysł, żeby klasyczne piosenki świąteczne zagrać w klimacie muzyki z tego kultowego serialu. Tym kimś jest Jherek Bischoff – kompozytor, producent i multiinstrumentalista, który ma na swoim koncie współpracę z Kronos Quartet, Davidem Byrnem, Neilem Gaimanem i Robertem Wilsonem.

Jest więc bardzo spokojnie, melancholijnie i można sobie wyobrazić, że gdyby kiedykolwiek David Lynch wpadł na pomysł świątecznego odcinka Twin Peaks, to spokojnie mógłby wykorzystać te kilka utworów. Jest to chyba propozycja głównie dla fanów serialu, a jeżeli do nich nienależycie to zapraszam do kolejnego akapitu.

Niby nagrywanie coverów, szczególnie takich, które były wymęczone przez tylu wykonawców, powinno być prawnie zabronione, ale jednak czasem ktoś odwali coś takiego jak Death Cab for Cutie z Christmas (Baby Please Come Home) i zapominam o narzekaniu. Oryginał śpiewała Darlene Love, a piosenka ukazała się na świątecznej składance w 1963 roku. Kolejne wersje wykonywali: U2, Mariah Carey, Cher, Michael Bublé, Jon Bon Jovi, Hanson i wielu innych wykonawców. Jest gitarowo, jest charakterystyczny wokal, no można by uwierzyć, że to piosenka Death Cab for Cutie.

Sufjan Stevens nagrał w swojej karierze conajmniej sto świąteczny piosenek. Tak sto, a ich ilość można chyba uzasadnić tym, że autor nigdy nie krył się za bardzo ze swoją wiarą, a więc i Boże Narodzenie odgrywa w jego twórczości znaczącą rolę. W tym obfitym zbiorze zdarzają się oczywiście lepsze i gorsze piosenki, ale jeżeli lubicie kameralne piosenki na gitarę, głos i jakąś przeszkadzajkę to wrzucie do swojej muzycznej kolejki kilka utworów z tego bogatego archiwum. Indie pop z folkowymi naleciałościami dobrze robi w święta.

Jak już jesteśmy przy facetach z gitarami, to wypada wspomnieć o najsmutniejszym muzyku na świecie (sorry Leonard Cohen). Okazuje się, że także Mark Kozelek nagrał coś na święta. Może nie puszczajcie tego podczas odpakowywania prezentów, ale w momentach większej zadumy.

Na koniec mój tegoroczny faworyt, czyli The Christmas Song zespołu The Raveonettes. Jak zagrać świąteczna piosenkę z nonszalancją godną rockowego zespołu, luzem godnym surf rocka i klimatem godnym Bożego Narodzenia? The Raveonettes znaleźli złoty środek, a jedyny problem jaki mam z tym single to jego długość. Słuchałem tego na bardzo długim zapętleniu i stwierdzam, że nawet wtedy się nie nudzi.

Podobało się? Podaj dalej »

Nazywam się Sebastian Pypłacz, piszę z perspektywy mieszczucha, który interesuje się zarówno kulturą, jak i polityką. Staram się pokazywać, że oba te tematy nie są niczym tak strasznym ani nudnym, jak wielu sądzi.