Śląsk w kałuży

21 listopada 2018
Blog

Podobno z dużej chmury jest mały deszcz, ale jak okazuje się, z małej kałuży potrafi być niezłe bagno. Dziś w Sejmie Śląskim rozegrał się epilog wyborów samorządowych.

Dla pełnej jasności – bo mogło kogoś ominąć. Wojciech Kałuża, jedynka Koalicji Obywatelskiej do Sejmu Śląskiego z Żor, a niemal kandydat na prezydenta tego miasta, oddał władzę nad Śląskiem w ręce Prawa i Sprawiedliwości. Partii Kaczyńskiego do większości (przeciwko koalicji PO+N+SLD+PSL) brakowało jednego głosu. Rozpoczął się więc targ – za przejście do PiS, radnym konkurencyjnych ugrupowań obiecywano złote góry. Wojciech Kałuża postanowił te masywy zbadać i – podobno – sam zgłosił się do PiS. W nagrodę został wicemarszałkiem, a kolejne nagrody są już pewnie w drodze.

Co dalej? Ano szykują się zmiany nie tyle w politycznej obsadzie marszałkowa, co chociażby w polityce kulturalnej regionu. Bo to Urząd Marszałkowski odpowiada za Muzeum Śląskie, instytucje filmowe, teatry, Bibliotekę Śląską, skansen, Park Śląski i tak można by jeszcze powymieniać. Patrząc na to co PiS zrobił z Ministerstwem Kultury to tu może być tylko gorzej. Kultura robiona przez obecne ministerstwo to czysta propaganda, a kultura robiona przez nowego marszałka to będzie nie tyle propaganda co oręż do walki. Oręż, którym będzie się wypalało śląskich twórców i wszystko co wystaje poza normę. Normę PiS.

Posmutnieli dziś nie tylko śląscy wyborcy (i politycy) Koalicji Obywatelskiej, PSL czy SLD, ale także Jarosław Gowin. Do dziś był on symbolem braku kręgosłupa moralnego, schorzenia dopadającego głównie polityków, ale dziś został zdetronizowany. Dziś jest już symbolem niczego. Niczego nie będzie także z Kałuży, bo do końca kadencji, jako wicemarszałek nie dotrwa. Zakład?

Z tym brakiem kręgosłupa, zdradą i hańbą, która pojawiała się dziś w okrzykach i wypowiedziach to wcale nie chodzi o samo przejście z jednej partii do drugiej, ale o styl. Wojciech Kałuża, najpierw znikł (dosłownie), a dziś przyszedł na obrady w towarzystwie polityków PiS, którzy trzymali go pod ręce (dosłownie) i ochraniali przed spotkaniem z kimkolwiek. Ciekawy jestem pierwszych dni nowego wicemarszałka na urzędzie, pierwszych wywiadów (dobry żart), konferencji prasowych (będą krótkie i bez pytań) i wyjazdów w teren, a szczególnie do wyborców. Tych 25 000 osób, które jasno powiedziały „nie dla PiS”, nie dla partii, która od trzech lat demoluje nie tylko wizerunek co wszelkie publiczne instytucje. Teraz walec wjedzie na Śląsk.

„Moją partią jest Śląsk” powiedział dziś Kałuża. Mamy w regionie takiego, co mówi, że jego partią są Katowice. Przypadkowo obaj stoją po stronie Jarosława Kaczyńskiego, albo raczej na końcu smyczy, za którą szarpie.

Podobało się? Podaj dalej!