Prawo czy usługa, czyli gdzie zaparkować konia?

26 kwietnia 2019
Blog

„Jestem mieszkańcem miasta i władze mają obowiązek zapewnienia miejsca parkingowego dla mojego samochodu” mniej więcej takie zdanie usłyszałem dzisiaj na warsztatach organizowanych przez Wyborczą. 

Obowiązek. Mocne słowo. Zawsze kiedy słyszę takie bzdury to mam ochotę odpowiedzieć: a jeżeli kupię sobie konia to miasto musi mi zapewnić stajnie, najlepiej kilka metrów od wejścia do klatki schodowej. Bo w sumie czemu nie? Może dla kogoś wygodnym środkiem transportu jest samochód, a dla mnie koń? 

Oczywiście specjalnie przesadzam, bo wystarczy podać bardziej podstawowe zadanie władz miasta np. chodniki, bo po krzywym lub zniszczonym chodniku, to do tego swojego samochodu nie dojdziesz. I to można nazwać obowiązkiem, bo jednak chodzenie to dominująca skłonność naszego gatunku, co ja poradzę, że nie rodzimy się za kierownicą, ale z nogami. Sorry, taką mamy naturę.

Z drugiej strony i tak trochę bardziej na poważnie, jeżeli wybieramy mieszkanie w bloku lub kamienicy to rezygnujemy z wielu rzeczy – nie mamy ogrodu, częściej są problemy z hałasem, mamy bliżej sąsiadów i tak, tak, proszę Państwa, często nie mamy gdzie zaparkować. W centrum, lub na bardziej zabudowanych osiedlach, jest to po prostu fizycznie niemożliwe, żeby każdy miał możliwość zaparkowania pod domem. Tylko populista może takie rzeczy obiecywać.

Czy miasto ma obowiązek zapewniać miejsce parkingowe dla każdego? Nie, może jedynie pomóc. Może wybudować zbiorcze parkingi piętrowe, podziemne lub naziemne, skreślić strefy preferencji dla mieszkańców lub ograniczenia czasowe. Czy wybuduje parkingi to zależy od obecnej polityki, która powinna być oparta o jakąś wizję przyszłości.

A jaka ta przyszłość jest? No jednak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że przyszłość to transport zbiorowy. Doświadczenie wielu krajów pokazało już, że szersze drogi to więcej samochodów, to trudniejsze warunki dla lokalnych biznesów, a lepsze do korporacyjnych molochów, to w końcu problemy z jakością życia, bo smog, bo hałas, bo bezpieczeństwo, bo – uwaga – jeszcze trudniej zaparkować. Samochód w takiej formie jakiej znamy go dziś jest już teraz przeżytkiem.

Elon Musk podrzucił pomysł, że samochody – te przyszłości, czyli elektryczne i autonomiczne – powinny służyć nie tylko właścicielom, a zamiast ich parkowania, powinny być udostępniane jako taksówki. Autonomiczne taksówki poruszające się po bliskiej okolicy, no bo jednak mają po właściciela wrócić. To oczywiście dość utopijna wizja, ale uświadamia, jak bardzo samochody marnują zasoby. 

Często mówimy, że samochody się bardziej opłacają niż podróże transportem publicznym. A argumentem jest cena samochodu i – ewentualnie – koszt paliwa. Jednak do tego dochodzi – no właśnie – koszt parkowania (własna działka lub parking płatny), przeglądy i naprawy, ubezpieczenia, mycie, gadżety typu GPS, radio i kilka innych rzeczy, o których zapominamy. Bo lepiej zapomnieć.

Nie mówię, że powinniśmy zamknąć miasta dla samochodów, ale musimy mieć w głowie, że zmiana nawyków jest potrzebna i wydarzy się czy tego chcemy czy nie. Lepiej się do tego przygotować. Wprowadzając strefy parkowania (z preferencjami dla mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców), budując centra przesiadkowe, rozbudowując transport publiczny i tak dalej. Róbmy to w drodze ewolucji, bo inaczej potrzebna będzie rewolucja, a ta boli bardziej.

Podobało się? Podaj dalej!