Klątwa kontekstu

4 sierpnia 2017 Blog

– Ta sztuka obraża moje uczucia religijne, ciekawe że twórca nie miał odwagi zrobić takiej sztuki o Islamie – mniej więcej takie słowa można było usłyszeć z ust oburzonych spektaklem Klątwa w reżyserii Olivera Frljicia.

Problem jest taki, że taka sztuka o islamie nie miała by sensu w Polsce, tak jak dowcipy o łodzianach w Katowicach. Jednak bardziej zrozumiałe i zahaczające o uczucia są te o mieszkańcach Sosnowca. Są popularne, bo są osadzone w pewnym kontekście, w tym wypadku w rywalizacji Śląska z Zagłębiem. Inna sprawa, że są to najczęściej dość słabe dowcipy.

Klątwa działa w kontekście protestujących, mocno wierzących osób, które próbują narzucić swoją wizję świata wszystkim wokół. Bo tak rozumiem protest i utrudnianie wejścia na spektakl, który jest biletowany. Prowokacje tak, jak dowcipy potrzebują kontekstu, ale też reakcji, czasem odbiorcy, a czasem osób, które są tematem.

Pytanie czy ta sztuka naprawdę kogoś oburzyła, bo zdaje się, że najbardziej oburza tych, którzy jej nie widzieli, a więc pytanie czy ta reakcja jest w tym wypadku szczera? Czy może te oburzone osoby dały się tylko zmanipulować skrajnym środowiskom, których flagi powiewały podczas protestu?

Oburzony był chociażby arcybiskup Wiktor Skworc, pytanie czy oburza go też okrzyk: „śmierć wrogom ojczyzny” (zasłyszałem takowe na relacjach z protestu)? Przecież Kościół Katolicki chroni życie od poczęcia, aż do naturalnej śmierci. Czy mam spodziewać się kolejnego listu arcybiskupa, w którym odniesie się do tych spraw? Czy tutaj zadziała funkcja: nie było mnie tam i nie słyszałem. No bo jak oburza się na spektakl, na którym się nie było, ale o którym się coś przeczytało, to można oburzyć się też na protest, na którym się nie było, ale o którym się przeczytało. Mechanizm jest przecież taki sam.

Prowokacje to kalkulacje. Chorwacki reżyser pokazał, że potrafi liczyć, nie tylko wysprzedane bilety, ale i na pomoc „oburzonych” lub po prostu podwójnie zmanipulowanych. Przez reżysera i przez skrajne środowiska.

Miało być dziś o urażonych uczuciach, ale przypomniało mi się, że o tych już pisałem. Dlatego też pominąłem finalnie ten wątek.

Podobało się? Podaj dalej »

Nazywam się Sebastian Pypłacz, piszę z perspektywy mieszczucha, który interesuje się zarówno kulturą, jak i polityką. Staram się pokazywać, że oba te tematy nie są niczym tak strasznym ani nudnym, jak wielu sądzi.