Już zaraz kolejne wybory

27 maja 2019
Blog

W wyborach albo się wygrywa albo nie, chociaż niektórzy z trzeciego miejsca w wyborach na prezydenta miasta, albo z 6% w parlamentarnych robią sukces. Są i tacy, co z drugiego miejsca, kiedy wszystko sprzyjało, żeby wygrać, będą się cieszyć. Prawda jest taka, że zamiast się cieszyć, trzeba zabrać się do roboty. Dalszej i intensywniejszej.

Kolejne wybory już zaraz. Niemal dosłownie! Jednak jeżeli politycy, sympatycy czy po prostu wyborcy opozycji nie zaczną rozmawiać z kimś spoza swojej bańki to niestety czeka nas kolejna porażka. 

W zakończonej przed chwilą kampanii opozycja przekonywała bowiem swoich na konwencjach wyborczych i głaskała miejski elektorat, który przekonany już jest. To jest problem Koalicji Europejskiej, Lewicy Razem, a także Wiosny. Jeżeli toczyła się gra o jakiś elektorat to pomiędzy opozycją. Wiosna miała walczyć o mobilizację niegłosujących Polaków, ale w tym kontekście 6% jest porażką jeszcze wiekszą. Zmobilizował swoich wyborców PiS i zrobił to brawurowo, chociaż nadal największą polską siłą polityczną są niegłosujący.

Co najciekawsze padł mit „niewybieralności” Jarosława Kaczyńskiego, który sam się za bardzo nie krył, jak to bywało wcześniej, ba, pojawił się nawet w programie śniadaniowym. Znikł chyba tylko Macierewicz – ktoś zapuka w jego bunkier za pół roku. Po stronie opozycji jest tylko jedna wyrazista postać, która przebija się przez średnią – to oczywiście Tusk. Jasnym jest dla mnie, że bez zaangażowania byłego premiera ten wynik byłby gorszy, ale też sam Tusk zwycięstwa nie da, bo za nim też ktoś musi stać. Partyjni działacze muszą zrozumieć, że są ludzie do roboty medialnej i wizerunkowej, są i tacy do działań wewnętrznych i zakulisowych. Dziś w dobie mediów społecznościowych, tych dobrych wizerunkowo, dynamicznych i wzbudzających zaufanie osób trzeba promować, bo to oni przyciągają wyborców.

Zabrakło też aktywności poza miastami, bo wystarczyło wyjechać poza Katowice, Mysłowice i Chorzów, żeby zacząć zastanawiać się czy aby w tych wyborach nie startują tylko kandydaci z listy PiS. Niewystarczająca była także aktywności liderów list, którzy w wielu przypadkach prowadzili „skromne” kampanie. I rozumie to, jeżeli szło o debiutantów, ale kandydaci z doświadczeniem powinni byli rzucić trochę więcej środków na kampanię albo wydawać je lepiej.

Co może nie najważniejsze, ale ważne, zabrakło idei pozytywnej, albo jasno nakreślonego programu, poza byciem „antyPiS”. A przecież pomysłów nie brakuje, bo wszystkie partie wchodzące w koalicje swoje specjalizacje i programy mają – wystarczyło znaleźć wspólne tematy i  określić kto czym się zajmuje i o czym mówi.

Każda kolejna kampania rozpoczyna się zaraz po zamknięciu lokali wyborczych, nie ma co obrażać się na wyborców, a przede wszystkim na potencjalnych wyborców. Trzeba podejrzeć co konkret zrobił lepiej (a PiS był technicznie lepszy w tej kampanii) i ruszyć w teren. Czasu naprawdę nie ma dużo. Już zaraz kolejne wybory!