Grupa rekonstrukcyjna

6 lutego 2018 Blog

Przy okazji zamieszania po reportażu TVN na temat neofaszystów pojawiły się opinie, że w Polsce nie ma faszystów, a te grupki to jedynie grupy rekonstrukcyjne. Tak, grupy rekonstrukcyjne w Polsce działają, ale to grupy rekonstrukcyjne filmów Barei.

I jak tak sobie powiemy o tym co dzieje się w Polsce od dobrych kilku lat to wszystko nabiera sensu. Polacy kochają filmy Barei, kochają ten absurd, niektórzy dzięki nim wspominają młodość. Oglądając przez tyle lat te filmy, które mówią o poprzedniej epoce i w niej też powstawały, konserwujemy pewne emocje. Tak, że mocno zakamuflowane za absurdalnymi żartami diagnozy na temat tamtej rzeczywistości, stały się jakimiś takimi miłymi obrazami. Obrazami tego, że każdy jakąś pracę miał, każdy jakieś mieszkanie miał i był względy spokój. Nie było problemu uchodźców, nie było problemów z Izraelem, nie było problemu z Trybunałem Konstytucyjnym, nie trzeba było myśleć o partiach, ba, w tych filmach nawet nie ma nic o jakiejś opozycji czy Solidarności. Po prostu prosta i miła wizja kraju, w którym jak pojawia się problem to można go załatwić butelką wódki albo kawałkiem mięsa, albo kartką na jedno lub drugie.

Z tym żartem, który przestał być żartem to wcale nie taka nowość. Podobnie było z piosenką Mydełko Fa śpiewaną przez Marka Kondrata, która była pastiszem na temat wczesnego kapitalizmu i zdobywającego wtedy popularność disco polo. A no cóż… zaczęła żyć własnym życiem i to w całkowitej kontrze do zamysłu twórców. Trochę podobnie jest ze Sławomirem, czyli postacią przaśnego wokalisty, która też jest kreowany przez aktora. Kiedy jednak Mydełko Fa było jednorazowym żartem, tak Sławomir jest już żartem na większa skalę, gdzie wymyślono całą otoczkę. Co nie zmienia faktu, że wielu ten żart bierze na serio. I albo bardzo na serio wkurza się na muzykę Sławomira albo bardzo na serio się nią zachwyca.

No i tak wracając do tego Barei, tego trochę sielankowego obrazu, w którym ironia się trochę rozmyła. Kiedy pojawiła się partia, która urzeczywistnia tę sielankę, która jest lekko niezdarna, jak bohaterowie Barei, to porywa ona tłumy. Chociaż oczywiście to też nie tylko wina Barei, nie tylko wina tej części społeczeństwa, ale tego takiego sielankowego opowiadania o czasach komuny jako o okresie, kiedy wszystko było proste, stworzyło potrzebę powrotu do tamtej rzeczywistości. Szczególnie w czasach, kiedy wszystko jest cholernie skomplikowane i wymaga łączenia wielu wątków. Dlatego im bardziej PiS przypomina PZPR, im mniej wymaga atencji wyborców, a im bardziej ich uspokaja, że władza zajmie się wszystkimi ich problemami, tym stabilniejsze ma poparcie.

Dlatego PiS to nie partia, ale grupa rekonstrukcyjna rzeczywistości z filmów Barei. Prostej rzeczywistości, w której ewentualnym problemem typowego obywatela jest wykombinowanie (a nie kupienie) jakiegoś produktu. Dlatego też opozycja, która buduje obraz skomplikowanego świata, a tym bardziej opozycja, która stawia na liberalizm i obraz świata, w którym ten obywatel ma cholernie dużo na głowie i wymaga się od niego kreatywności, aktywności i ogólnego zaangażowania, taka opozycja ma wielki problem. To efekt wielu lat zaniedbań tego, że ten obraz prostej rzeczywistości był nam tłuczony do głów, bez jakiejś legendy, bez dopowiedzenia kontekstu potrzebnego do pełnej pamięci o komunie. Zaryzykuje stwierdzenie, że dziś na hasło PRL bardzo duża część naszego społeczeństwa się uśmiechnie, a nie zasmuci czy wkurzy. Paradoksalnie do tej grupy należą też osoby używające określenia „komunista”, jako największej na świecie obelgi, ale to chyba temat na inny wpis.

Proszę Państwa, rządzi nami grupa rekonstrukcyjna, która zrozumiała społeczeństwo wychowane na Barei.

Podobało się? Podaj dalej »

Nazywam się Sebastian Pypłacz, piszę z perspektywy mieszczucha, który interesuje się zarówno kulturą, jak i polityką. Staram się pokazywać, że oba te tematy nie są niczym tak strasznym ani nudnym, jak wielu sądzi.