Głowa boli od takiego porozumienia

7 listopada 2017 Blog

Może to przez zbliżające się święta, a może przez zbliżające się wybory, ale w ostatnich dniach polscy politycy zaczęli poszukiwać porozumienia. Jarosław Gowin z prezesem Jarosławem Kaczyńskim, Jarosław Kaczyński z Prezydentem Andrzejem Dudą, Andrzej Duda z Antonim Macierewiczem, a gdzieś tam obok ta cała – ciągle słaba, ale nasza – opozycja.

Zacznijmy od mojego ulubieńca, jednego z reprezentantów bezkręgowców polskiej polityki. Jarosław Gowin powołał nową partię, która na starcie jest nie tyle przystawką, ale już dawno przetrawionym posiłkiem Prawa i Sprawiedliwości. Bo jakże inaczej potraktować zapewnienia, że nowy podmiot polityczny, który z natury powstaje jako „konkurencja” dla partii Jarosława Kaczyńskiego, powstał za jego aprobatą, a dodatkowo funkcjonuje w ramach „koalicji” Zjednoczonej Prawicy. „Koalicji”, bo jej członkowie nie startowali z list koalicji różnych partii, ale z list Prawa i Sprawiedliwości.

Chociaż może większym ciężarem może być tu nazwa nowej partii wicepremiera Gowina. Bo jak pokazuje ostatnie kilkanaście lat polskiej polityki, to nazwy bywają dość poważnym problemem. No bo taki Sojusz Lewicy Demokratycznej, rozpadał się, zamiast jednoczyć, oddalał od lewicy, a i z demokratycznymi standardami miewał problemy. Platforma Obywatelska zaczęła przegrywać, jak zapomniała o tym, że rozmowa z obywatelem to nie tylko mówienie o tym co jest dobre. A Prawo i Sprawiedliwość sukcesywnie pokazuje, że i prawo i sprawiedliwość to pojęcia, których znaczenie, działacze partii z chęcią przepiszą na swoją modłę. Jak więc skończy Porozumienie? Dopowiedzcie sobie sami.

Zresztą tak samo skończy się przeciąganie liny Prezydenta Andrzeja Dudy z kolegami oraz „kolegami” z PiS i okolic. Prezes niby z Prezydentem negocjuje, ale widać gołym okiem, że nikt z efektów zadowolony nie jest. No chyba, ze publicyści, który mogą się przy okazji wyżyć. Prawicowi na Prezydencie, a ci bardziej na lewo na Prezesie. Się gdzieś w to wpisuję, więc też oczywiście dziękuję.

Nie lepiej jest na linii Ministerstwo Obrony – Prezydent, gdzie od jakiegoś już czasu trwa zimna wojna, a powinna być przecież ścisła współpraca. Bo od tego zależy sprawność naszej armii, która może się przydać w najmniej oczekiwanych momentach. Zazwyczaj w takich, kiedy przy naszym wewnętrznym nieporozumieniu pojawia się jakieś większe, bardziej globalne, nieporozumienie.

Opozycja zadania też nie odrobiła. Bo jakoś porozumienia nie widać w wystawianiu niewspólnych kandydatów na prezydenta Warszawy. Gdzie akurat jeden jest lepszy od drugiego, czy tam czyhającego za rogiem trzeciego, a i pewnie czwartego, ale jednak powinno to ogłaszanie wyglądać inaczej. Póki co można powiedzieć, że Zjednoczona Opozycja obrodziła, teraz trzymajmy kciuki, żeby to się jednak nie skończyło jakąś klęską urodzaju.

Okazuje się, że póki co mamy same nieporozumienia w różnej skali, może to dlatego, że wszyscy poszukujący porozumienia, jakby zapomnieli, że w środku tego słowa ukrywa się rozum?

Podobało się? Podaj dalej »

Nazywam się Sebastian Pypłacz, piszę z perspektywy mieszczucha, który interesuje się zarówno kulturą, jak i polityką. Staram się pokazywać, że oba te tematy nie są niczym tak strasznym ani nudnym, jak wielu sądzi.