Cisza jest najgorsza

30 listopada 2017 Blog

Największe niebezpieczeństwo? To, że wszyscy politycy będą się zgadzać, a wszelkie sprawy będą załatwiać tak, że nic o nich nie będziemy musieli słuchać.

To marzenie wielu ludzi, np. waszych znajomych, którzy narzekają, gdy zaczynacie mówić o polityce. To też marzenie ludzi, którzy dążą do władzy całkowitej, myślę, że w tym gronie jest dziś kilku polityków Prawa i Sprawiedliwości, ale spokojnie w innych partiach też się tacy znajdą.

Dlaczego jest to niebezpieczne i to to największe? Powodów tego stanu rzeczy jest kilka, a i cała sprawa jest wielowątkowa, ale sprowadźmy to do kilku punktów.

Po pierwsze, dobre pomysły rodzą się najczęściej ze zderzenia różnych idei. Kiedy spotykają się ludzie o różnych pochodzeniach i wartościach, a między nimi jest jakieś napięcie, a czasem a może nawet się pokłócą to efekt będzie lepszy niż jakby mieli się poklepywać po plecach. Z poklepywania się po plecach rodzą się idee na poziomie tych, które trafiają do nas pod postacią polskich komedii romantycznych.

Po drugie, prowadzenie kłótni to też pewna sztuka. Jak ktoś nie potrafi jej uprawiać, to tylko krzyczy i obraża, jak potrafi to rzuca argumentami, a dobija przeciwnika dowcipem. Tych drugich warto wyłapywać, bo kiedyś coś z nich będzie. Dobra kłótnia jest jak dobry mecz (zgaduję, że emocje są podobne, bo akurat ja na meczach zasypiam), no a jakby to było jakby przeciwne drużyny ze sobą nie rywalizowały?

Po trzecie, lepiej, żeby kłócili się publicznie, nawet – albo szczególnie? – jeżeli załatwiają wewnętrzne sprawy partii. Bo takie wybory władz, które obserwowaliśmy ostatnio w Nowoczesnej, a teraz w Platformie, dużo o tych partiach mówią. Bo jak partia i jej politycy mają problem z wyborem wewnętrznych struktur to z krajem poradzą sobie jeszcze gorzej. Bo nie okłamujmy się wewnętrzne struktury to raczej cieplarniane warunki dla polityków i to nawet jeżeli trwa jakaś bratobójcza walka.

Po czwarte i najważniejsze, jeżeli o politykach i polityce słyszysz mało, znaczy to mniej więcej tyle, że dzieje się nic albo coś bardzo złego. W obu wariantach finał jest taki, że robią cię w…

Podobało się? Podaj dalej »

Nazywam się Sebastian Pypłacz, piszę z perspektywy mieszczucha, który interesuje się zarówno kulturą, jak i polityką. Staram się pokazywać, że oba te tematy nie są niczym tak strasznym ani nudnym, jak wielu sądzi.