Anna Krawczyk: z perspektywy polonistki, która ma piątkę z matmy

13 sierpnia 2016
Wywiady

Kilkakrotnie wspominałem na blogu o tym, że nauka programowania powinna być osobnym przedmiotem w szkole – postanowiłem pociągnąć ten temat. Anna Krawczyk na różnych poziomach zajmuje się promowaniem idei nauki programowania.

Jesteś polonistką, byłaś bibliotekarką, a teraz działasz na rzecz popularyzacji programowania. Coś poszło nie tak?

Anna Krawczyk: Cudownie sformułowane pytanie. W zasadzie mogłabym powiedzieć, że coś poszło nie tak… jak sobie wyobrażałam. Kiedy byłam na studiach miałam dość sprecyzowaną wizję kariery zawodowej – uzyskuję tytuł magistra, zatrudniam się jako nauczycielka języka polskiego i pracuję sobie spokojnie do emerytury niosąc kaganek oświaty.

Dlaczego zmieniłaś obrany kurs?

Szybko okazało się, że nie jestem jedyną osobą z takimi planami i system nie jest w stanie zapewnić wszystkim ich realizacji. Zaczęłam się więc rozglądać za inną, ciekawą pracą i tak trafiłam do biblioteki. Ja bym nawet nie mówiła o tym, że byłam bibliotekarką – w jakimś sensie dalej się nią czuję – jestem związana ze środowiskiem, biorę udział w różnych projektach, należę do sieci bibliotekarskiej Labib.

Nadal nie pojawiło się programowanie.

W czasie prawie czterech lat pracy w bibliotece czerpałam ze wszystkich możliwości rozwoju. Trafiłam też na cudownych ludzi – to w sumie dzięki koledze z pracy zaczęłam się interesować programowaniem – dostałam od niego na urodziny napisany specjalnie dla mnie program. Tak mnie to zachwyciło, że pomyślałam, że nieźle byłoby też to potrafić. No i wsiąknęłam na amen.

Powiesz co to był za program?

To był program, który uruchamiał się w konsoli, zadawał mi kilka pytań, a na końcu składał życzenia i „wręczał” kawałek tortu zrobionego ze znaków ASCII. Najlepsze było w nim to, że był napisany specjalnie dla mnie: pojawiało się w nim moje imię i tylko ja mogłam odpowiedzieć na niektóre pytania.

Humaniście jest łatwiej nauczyć się języka programowania?

Po pierwsze to ja chyba nie bardzo lubię nazywania ludzi ścisłowcami albo humanistami. Zawsze kojarzyło mi się to z wrzucaniem kogoś do określonej szufladki. A ja się staram walczyć z szufladkami. Chyba więc nie wiem do końca jak to działa, bo wypowiadam się z perspektywy polonistki, która jednak ma piątkę z matmy na świadectwie maturalnym i zawsze lubiła przedmioty ścisłe. Na pewno inaczej pojmuję różne kwestie związane z programowaniem, niż osoby po studiach informatycznych, czasem znajomi programiści załamują ręcę nad tym, jak spłaszczam niektóre kwestie.

Z drugiej strony wiem też, że osoby które chcą pojąć podstawy, lubią moje tłumaczenia i wiem, że nie robię im nimi krzywdy. Mnie w nauce programowania na pewno pomogła wiedza językoznawcza, bo de facto programujemy też określonymi językami, które mają swoje reguły.

Łatwość w nauce programowania nie zależy chyba od tego, czy nazwiemy kogoś ścisłowcem albo humanistą, tylko od indywidualnych predyspozycji.

Predyspozycje to jedno, a co daje programowanie. Zmienia jakoś sposób myślenia lub metody rozwiązywania problemów?

Jasne! Pamiętam nawet, że kiedy – na samym początku przygody z programowaniem – zaczęłam się uczyć C, założyłam sobie specjalny zeszyt na notatki. Oprócz tych merytorycznych, na marginesach zapisywałam sobie różne rzeczy dookoła. Był tam między innymi cykl – „wyrazy, które już nigdy nie będą oznaczać tego samego”.

Na pewno nauka programowania wyostrza myślenie, dyscyplinuje procesy zachodzące w głowie. Czas, kiedy zaczynałam tę przygodę zbiegł się z intensywną pracą nad pracą doktorską – paradoksalnie – doświadczenie nauki programowania bardzo mi wtedy pomogło. Poza tym – jako wartość dodaną tej nauki – poznałam mnóstwo wspaniałych ludzi, zaczęłam podejmować trochę inne wyzwania, poczułam się częścią jeszcze jednej społeczności, no i na pewno – zyskałam trochę pewności siebie. Choć – ceną za to jest mnóstwo frustracji. Jest takie powiedzenie: „Chcesz sfrustrować kogoś na cały dzień? Daj mu program. Chcesz sfrustrować kogoś na całe życie? Naucz go programować.” W tym coś jest na rzeczy.

A jaki problem chciałabyś rozwiązać swoim programowaniem?

Jest tego naprawdę sporo. Na początku chciałam tylko nauczyć się napisać taki program, jaki dostałam na urodziny – żeby móc dalej dzielić się taką niecodzienną radością. Później pomyślałam, że będę się uczyć dalej, żeby pokazać, że polonistka – bibliotekarka w ogóle może zabierać się za takie rzeczy. Jeszcze potem – że będę się uczyć, bo chcę uczyć innych (tak było ze Scratchem, App Inventorem i Javą). Teraz ubolewam, bo nie mam czasu na intensywne szlifowanie umiejętności.

Jakich?

Najbardziej chciałabym opanować umiejętności, dzięki którym mogłabym aktywnie włączać się w projekty realizowane przez Koduj dla Polski na Górnym Śląsku. Na razie tylko koordynuję działania brygady (i czasem działam w repozytoriach) i czasem pomagam w działaniach związanych z edukacją i przekazywaniem programistycznej wiedzy. Kolega, z którym prowadzę większość szkoleń w Mistrzach Kodowania, zawsze mówi, że ja jestem po to, żeby tłumaczyć z „programistycznego na polski”. I choćby dlatego – chcę dalej iść w tym kierunku – żeby, jakkolwiek to brzmi, obniżać próg wejścia w te tematy. Wierzę, że to wcale nie musi obniżać jakości danego działania.

Taka całkiem zielona w tym temacie osoba może przyjść do Was i się uczyć, czy dobrze jest już coś wiedzieć?

To zależy kogo masz na myśli mówiąc „Was”. Jeśli Mistrzów Kodowania, to jak najbardziej – na szkolenia – na różnych poziomach, zjawiają się u nas osoby nigdy wcześniej nie mające nic wspólnego z programowaniem. O ile przy Scratchu i App Inventorze sprawa jest prostsza (tam programowanie polega na układaniu bloczków), o tyle nasz kurs z Javy na systemie Greenfoot był prawdziwym wyzwaniem. Mam jednak poczucie, że każdy kto na nim był, opuścił go przynajmniej z minimalną dawką wiedzy potrzebnej do dalszej zabawy.

Jeśli przez „Was” rozumiesz Hackerspace Silesia i Koduj dla Polski, to pewnie adresatami większości spotkań są osoby już mające coś wspólnego z programowaniem. Ale nie zawsze. Poza tym – część osób obecnych na spotkaniach, z entuzjazmem podchodzi do chęci nauki innych i pomaga w nauce. To naprawdę świetne społeczności.


Anna Krawczyk – polonistka, absolwentka studiów doktoranckich Katedry Literatury Porównawczej Uniwersytetu Śląskiego, sercem wiecznie bibliotekarka, od niedawna związana z samorządem lokalnym. Działa w sieciach (Labib, Superbelfrzy), jest trenerką w projekcie Mistrzowie Kodowania oraz członkinią zarządu stowarzyszenia Hackerspace Silesia. Koordynuje działania Koduj dla Polski na Górnym Śląsku.


Zdjęcie w nagłówku: Hackhaton – art+bits festival – fot. Krzysztof Szewczyk – CC BY 4.0 art+bits festival