5 książek o mieście, które powinien przeczytać każdy dobry mieszczuch

21 listopada 2017 Blog

Jestem może niespecjalnie odpowiednią osobą do tworzenia zakupowych poradników. Ba. Raczej mógłbym zrobić poradnik antyzakupowy. No chyba, że chodzi o… książki. Także wpisując się trochę w ten trend poradników zakupowych, ale też trochę go przełamując (bo jedna pozycja jest raczej trudna do kupienia w tradycyjnych księgarniach), przedstawiam pięć książek, które warto kupić mieszczuchowi z okazji zbliżających się świat, albo – nawet lepiej – bez okazji.

Zacznijmy od chyba najważniejszej książki w tym skromnym zestawieniu. Walka o ulice. Jak odzyskać miasto dla ludzi to swoisty dziennik z pola bitwy, spisany przez Janette Sadik-Khan z pracy w wydziale transportowym Nowego Jorku. To tą książką lubią machać miejscy aktywiści, a ostatnio i politycy, bo to w tej książce opisane jest know how tego jak zarządzać miastem na miarę XXI wieku. A przynajmniej jak projektować i organizować życie na ulicach. Sadik-Khan opisuje tu zarówno zmagania z wątpliwościami urzędników, ale także protestami mieszkańców, którzy początkowo niechętnie podchodzili do zmniejszenia priorytetu samochodów w przestrzeni miejskiej. Czy się udało? Tak, a jak sugeruje napis na okładce: co udało się w Nowym Jorku może udać się wszędzie.

Jakby ktoś chciał zajrzeć głębiej w historię „Wielkiego Jabłka”, a przy tym w genezę problemów, z którymi walczyła Sadik-Khan, powinien sięgnąć po Deliryczny Nowy Jork Rem Koolhaas. Na 360 stronach znajdziecie opisaną istotę tego ogromnego miasta, oraz szczegółowy opis tego wszystkiego co zachwyca niemal wszystkich przyjezdnych. To jest: architektury.

Jeżeli wszystkie książki, które Wam dziś polecam czyta się dobrze, nawet (albo szczególnie?) jeżeli nie jesteście architektami/urbanistami/historykami/itp., to Język miast jest w tym zestawieniu wisienką na torcie. Radochy daje tyle samo co tort, ale zamiast kalorii ma odpowiednie stężenie anegdot i rozmyślań na temat tego jakie znaczenie dla miasta może mieć jego nazwa i co w ogóle sprawia, że miasto jest miastem. Dejan Sudjic stawia przed czytelnikiem pytania, a potem prowadzi go do odpowiedzi.

Czas zajrzeć na polskie poletko, a tu nie mogło zabraknąć oczywiście Filipa Springera, który o miastach, miasteczkach i wsiach napisał już tyle, że wybrać z tego jedną najlepszą pozycję to jakby próbować wygrać na loterii. Polecę więc tę, która jest według mnie najładniej wydana. No bo miało być w końcu na prezent. Miasto Archipelag jest zbiorem opowieści o tym jak wyglądają teraz byłe miasta wojewódzkie, które utraciły status stolicy w 1999 roku. Jest smutno, jest śmiesznie, a czasem oba te stany dzieją się naraz. Springer tak potrafi. Czytajcie Springera. Świat będzie lepszy, albo przynajmniej lepiej go zrozumiecie.

Na ostatnią pozycję będziecie musieli zapolować, bo dostępna jest już tylko w drugim obiegu. To też jedyna powieść w tym zestawieniu. Huta Grzegorza Kopaczewskiego opowiada historię eksperymentalnego osiedla, które zostało utworzone na terenach katowickiej Huty Baildon. To znaczy mogłoby powstać, a istnieje jedynie na kartkach powieści. Na tych postindustrialnych terenach osiedlono specjalne wyselekcjonowanych osobników, których zadaniem jest testowanie nowych produktów i idei. W skrócie to tytułowa huta stała się taką klatką, w której zamiast chomików biegają hipsterzy. Warto. Serio. Upolujcie.

Podobało się? Podaj dalej »

Nazywam się Sebastian Pypłacz, piszę z perspektywy mieszczucha, który interesuje się zarówno kulturą, jak i polityką. Staram się pokazywać, że oba te tematy nie są niczym tak strasznym ani nudnym, jak wielu sądzi.